Amiga Minus 1/2001 - Niekomercyjny Magazyn Użytkowników Komputerów Amiga
  Wydanie internetowe Nr 1, Marzec 2001  

 Okładka
 Przełamując schematy
 Prawa autorskie
 Stopka redakcyjna

 Amiga Inc. zabija Amigę?
 Amiga Inc. w ocenie Polaków

 Jay Miner, ojciec Amigi
 Amiga w Gazecie Wyborczej
 Opinie
 Zamiast narzekać na piractwo

 Lato, lato...
 Amiga-fiction

 Urban Mueller
 Marcel Beck

 Pirackie oprogramowanie
 Ile za oryginalny program?
 Jakie programy do Internetu?
 Zdania o firmie Elbox

 Gwóźdź do trumny
 Dobra robota
 Najlepsi na scenie

 ZShell - z Unixa na Amigę

 Świat gier tekstowych
 Wojny rdzeniowe
 HArbiter


Od dnia bankructwa firmy Commodore komputer Amiga zmieniał właściciela wielokrotnie. Za każdym razem wydarzenia te elektryzowały społeczność amigową. "Może coś się zmieni" myślał niejeden z nas, czekając na posunięcie firmy związane z rozwojem Amigi. Za pierwszym razem miała to być promocja w świecie zdominowanym przez pecety, innym razem nowy model komputera. Niestety, kolejni właściciele praw do patentów Commodore nie robili nic poza produkcją bądź udzielaniem licencji na produkcję Amig innym firmom. Dziś nasz komputer jest w rękach kolejnej firmy - Amiga Inc.

    Pamiętamy szumne zapowiedzi Gateway'a o nowym systemie Amigi opartym na Linuxie. System ten już wtedy miał mieć niewiele wspólnego z dotychczasowym systemem Amigi. Znamy też firmę Phase5, która wobec bezczynności Gateway'a rozpoczęła pracę nad własnym systemem we współpracy z QNX. Ludzie z Phase5 mieli do tego podstawy - to właśnie oni opracowali karty z procesorami PowerPC, zrobili więc dla Amigi więcej niż wszyscy kolejni jej właściciele razem wzięci. Dodać należy, że Phase5 było firmą niezależną.
    Wkrótce w tajemniczych okolicznościach przedstawiciele Phase5 ogłosili upadłość firmy. - To wynik jakiegoś układu - komentuje wydarzenie jej były pracownik. - Właściciele Amigi nigdy nie byli skorzy do współpracy - dodaje. Tłumaczy nam również, że szefostwu Amigi nie zależało na rozwoju komputera. - Nic w tym dziwnego - konkluduje - nie mieli przecież o Amidze zielonego pojęcia, byli zwykłymi biznesmenami, którzy nabyli prawa do jakiegoś urządzenia chcąc z niego wycisnąć maksymalną ilość pieniędzy.
    "Gateway nie musiał dbać o losy Amigi", czytaliśmy w jednym z internetowych magazynów o Amidze, "dla tego koncernu była to inwestycja dziwnie odbiegająca od branżowych założeń firmy, tani zakup, z którego pozbyciem nie będzie większych problemów, o czym się niedawno przekonaliśmy".
    Pracownicy Phase5 opracowali PowerUp - system do obsługi kart PowerPC oparty na bibliotece ppc.library. To rozwiązanie nie spodobało się właścicielowi Amigi. Gateway dogadał się z firmą Haage&Partner, która stworzyła własny system o nazwie WarpOS. System ten przybrał charakter oficjalnego mimo sprzeciwu wielu użytkowników i zabiegów Phase5. Paradoksalnie popularniejszy był i nadal jest PowerUp, a oficjalny WarpOS jest włączany przez użytkowników tylko w razie potrzeby. Ma on co prawda emulację PowerUpa, jednak nie zawsze działa ona tak, jak powinna.
    - To tylko jeden z ewidentnych przykładów braku współpracy i jakiejkolwiek troski o rozwój Amigi ze strony jej właściciela - mówi nasz rozmówca.

PREZENT NA POŻEGNANIE

    Gateway oficjalnie ogłosił wstrzymanie wsparcia klasycznej linii Amigi, skupiając się na tworzeniu nowego modelu opartego na nowatorskim i konkurencyjnym systemie. Pożegnalnym produktem firmy miał być system 3.5 "podarowany" użytkownikom - jak wszystkim oznajmiono - w formie prezentu.
    Nakład pracy włożony w przygotowanie systemu był niewielki. Składał się on głównie z programów i programików, które każdy z nas już posiadał albo mógł ściągnąć z Internetu. Jedyną zaletą produktu było to, że wreszcie zebrano wszystkie programy na jednej płycie, wyposażono w instalator i oprogramowanie do obsługi sieci.
    Mimo deklarowanej sprzedaży "po kosztach" inkasowano za jeden egzemplarz ponad 40 dolarów, a zestawów sprzedano kilkadziesiąt tysięcy. Nie tylko my pokusiliśmy się o policzenie zysku ze sprzedaży OS 3.5 i nie tylko nam wyszło, że uzyskane tą drogą kilka milionów dolarów jeżeli nie całkowicie, to na pewno w dużej części zwróciło koszt zakupu patentów Commodore, a tym samym praw do Amigi.

AMIGA INC., AMIGA SDK I NOWY AMIGAOS

    Według krążącej opinii, z końcem ubiegłego roku kilku pracowników firmy Gateway zostało wyrzuconych z pracy. Nie wiadomo dokładnie co było powodem tego posunięcia, nie ulegało jednak wątpliwości, że Gateway zarzucił wszelkie wydumane projekty związane z rozwojem Amigi.
    Pracownicy o których mowa, z Billem McEwanem na czele, wykupili prawa do patentów Commodore pod przykrywką firmy Amino, a następie - już oficjalnie - założyli Amiga Inc. Media okrzyknęły ich amigowymi fanatykami, a obrót spraw faktycznie sugerował, że coś zacznie się dziać. "Wreszcie po sześciu latach Amiga trafiła w dobre ręce", "Szansa na rozwój Amigi" - tego typu nagłówki zdobiły większość serwisów informacyjnych.
    Tymczasem Bill McEwan postanowił kontynuować dzieło Gatewaya. Zapowiedziano, że nowy system ma działać niezależnie od rodzaju posiadanego komputera, a programy przenoszone z jednej platformy sprzętowej na drugą nie będą wymagały rekompilacji. Szybko ustalono, że tzw. maszyną deweloperską ma być pecet z procesorem AMD i rozpoczęto sprzedaż Amiga SDK - "software developer kit", czyli zestawu bibliotek i programów narzędziowych dla programistów, decydujących się na wspieranie powstającego systemu. Pakiet Amiga SDK wydano w linuxowej wersji na peceta, co wywołało falę krytyki pod adresem Amiga Inc. Według użytkowników firma zabiera Amidze programistów, którzy porzucają obecny AmigaOS na korzyść nowego. Na domiar złego nowy system oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z obecnym OS-em, o kompatybilności nie wspominając.

AMIGOWCY O NOWYM SYSTEMIE

    Zdania amigowców o nowym AmigaOS są podzielone. Oprócz tych którzy już wyrzekli się aktualnego AmigaOS i kupili SDK, wielu poważnie się zastanawia nad zmianą systemu. Są i tacy, którzy deklarują pozostać przy sprawdzonym OS-ie, jednak tylko niewielu jest pewnych swojego wyboru.
    - Nie podoba mi się ten projekt - mówi Harry Sintonen, twórca cnetdevice. - Według mnie nie powinien nosić nazwy "Amiga" - dodaje. Sintonen nie zamierza porzucać obecnego systemu. - Pozostanę raczej przy klasycznej Amidze i Linuxie - deklaruje.
    Podobnego zdania jest twórca Diskmastera. - Wygląda na to, że poza nazwą "Amiga" nowy system nie ma nic wspólnego z obecnym komputerem - twierdzi Rudolph Riedel. Wyczuwa zagrożenie w postaci odchodzących programistów, jednak zaznacza, że Amiga SDK nie sprzedaje się zbyt dobrze. - Trudno powiedzieć, czy zostanę użytkownikiem nowego systemu - mówi Riedel. - Czy zostanę przy klasycznej Amidze, czy nie, okaże się gdy będę mógł zobaczyć system w akcji i go ocenić.
    To samo mówi Jacob Laursen. Obecnie nie planuje zmiany systemu, gdyż nie posiada szybkiego peceta. - Ale jeśli nowy OS mi się spodoba, przerzucę się na niego - zaznacza twórca Amstera, amigowego odpowiednika programu firmy Napster. Według niego klasyczna Amiga jest już martwa od kilku lat, jednak nie uważa, by ludzie nagle przestali jej używać tylko dlatego, że pojawił się nowy system. - Obawiam się, że będziemy zawiedzeni tym nowym systemem - mówi Laursen - a to dlatego, że z powodu braku oprogramowania będzie on o krok do tyłu w porównaniu z obecnym OS-em, przynajmniej na samym początku.
    Massimo Tantignone, autor VisualPrefs, jest pozytywnie nastawiony do projektu Amiga Inc. - Wybrałem Amigę w 1986 roku dlatego, że była lepsza od innych komputerów - opowiada Tantignone - i jeśli to samo będzie można powiedzieć o nowym systemie, z przyjemnością stanę się jego użytkownikiem.
    Tantignone ma obawy, że brak doświadczenia pracowników Amiga Inc. spowoduje, iż firma podzieli los swoich poprzedników i strzeli samobójczą bramkę. Woli jednak dać jej szansę i ma nadzieję, że uda jej się zrealizować swoje plany. - Zamierzam nabyć SDK tak szybko jak to możliwe, a za kilka miesięcy kupuję maszynę deweloperską by rozpocząć praktykę z nowym systemem - informuje programista.
    Do projektu sceptycznie podchodzi twórca FBlita. - Patrząc na dorobek dotychczasowych właścicieli praw do Amigi nie darzę zaufaniem żadnej firmy, która ma w nazwie wyraz "Amiga" - mówi Stephen Brookes. Podobają mu się jednak cechy nowego AmigaOS, do których należy koncepcja wirtualnego procesora i niezależność systemu od posiadanej platformy sprzętowej. - Wypuszczenie nowego AmigaOS przypuszczalnie "zabije" klasyczną Amigę - twierdzi - jednak wiele rzeczy "zabijało" Amigę od lat i żadnej jeszcze się to nie udało - dodaje.
    Amiga Inc. nie próżnuje. W USA rozpoczęto kampanię demonstrującą zalety nowego systemu. Akcja nie jest prowadzona wyłącznie w mediach, przedstawiciele firmy starają się bowiem dotrzeć bezpośrednio do posiadaczy Amig. - W ubiegłym tygodniu dwóch pracowników Amiga Inc. odwiedziło grupę użytkowników do której należę - oznajmia Philip Vedovatti, współautor Newicons. Krótka prezentacja systemu podobno napełniła wszystkich optymizmem co do przyszłości Amigi. - Obecna Amiga ma już swój wiek - mówi Vedovatti - i nie widzę żadnych rozwiązań gwarantujących jej rozwój w obecnej formie.
    Vedovatti tak jak inni nasi rozmówcy deklaruje, że ceni sobie obecny amigowy system i pozostanie mu wierny "tak długo, jak to tylko będzie możliwe". - Mam nadzieję, że praca z nową Amigą będzie równie ekscytująca jak było to w przypadku tej, którą obecnie używam - mówi na zakończenie rozmowy.

NOWY SYSTEM I PPC

    Zgodnie z zapowiedziami Amiga Inc., nowy wieloplatformowy AmigaOS będzie można zainstalować na klasycznej Amidze z procesorem PPC. Niestety, pakiet deweloperski ukazał się tylko w wersji na peceta. Dlaczego nie w wersji amigowej - nie wiadomo. Nie wiadomo również kiedy taka wersja się ukaże, a sam AmigaOS ma być dostępny w pierwszej kolejności na peceta.
    Kilka osób uspokajało nas, że było już wiele systemów zabierających nam programistów i nic wielkiego z tego nie wyniknęło. Posunięcie Amiga Inc. napawa jednak szczególnym niepokojem, gdyż wydanie SDK w wersji pecetowej powoduje to, że amigowi programiści nie eksperymentują już z nowym systemem jako równoległym odpowiednikiem aktualnie posiadanego, ale najnormalniej w świecie sprzedają Amigi.
    - Co chwilę słyszymy, że ktoś z naszych znajomych pozbył się Amigi decydując się na zakup peceta - czytamy wypowiedź subskrybenta jednej z list dyskusyjnych - dotychczas miało to negatywny wydźwięk, teraz jednak przechodzi się na peceta w imię rozwoju Amigi - dodaje, rozpoczynając dyskusję skupioną wokół spostrzeżonego paradoksu. - Trudno pojąć także to - uzupełnia go inny użytkownik - że są to decyzje firmy noszącej nazwę Amiga Inc., projektującej system nazwany AmigaOS i rozpoczynającej swoją działalność wśród posiadaczy komputerów marki Amiga.
    Niektórzy z obserwatorów powoli zaczynają wątpić, czy system w ogóle się ukaże w wersji dla Amig z procesorami PPC. - Nowy AmigaOS tworzą ludzie, którzy z klasyczną Amigą nie mają nic wspólnego - donosi amerykański dziennikarz. - Stworzenie kompletu sterowników do obsługi wszystkich amigowych kart może być dla nich problemem nie do przeskoczenia, a w najlepszym wypadku znacznie opóźni wydanie systemu na Amigę.

MEDIA I MARKETING

    Zgubną cechą środowiska amigowego jest to, że składa się ono z osób traktujących swój komputer jako coś więcej niż zwykłe narzędzie do pracy. Niejednokrotnie masowy entuzjazm przechodzi w skrajny fanatyzm. Szefostwo Amiga Inc. doskonale zdaje sobie sprawę, że nabywając prawa do Amigi zdobyło rzeszę jej użytkowników, którzy za niebagatelne sumy kupią wszystko, co tylko opatrzone jest etykietą z napisem "Amiga". Amiga stała się więc marką, na nieszczęście dostrzeganą tylko w wąskim gronie fanów tego komputera.
    - Jesteśmy bardzo wygodnym rynkiem, który łatwo można omamić bajkami o lepszym jutrze - komentuje jeden z użytkowników. - Niejedna firma chciałaby mieć tak wiernych klientów, którzy nie tylko nie odwrócą się od niej w razie jakichkolwiek problemów, ale i będą jej przyklaskiwać.
    Amigowcom trudno jest uwierzyć, że kolejni posiadacze praw do Amigi nie dbają o kontynuowanie dzieła Commodore, lecz zajmują się liczeniem pieniędzy jakie można z posiadanego fanta wycisnąć. Ta tendencja charakteryzuje również Amiga Inc. Proponowany system operacyjny oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z dotychczasowym AmigaOS. Każda inna firma projektując nowy system miałaby kłopot ze zdobyciem jego użytkowników. Nie ma tego problemu obecny właściciel Amigi. Z łatwością zdobył klientów, którzy machnęli ręką na ulubiony OS i piętnastoletni dorobek jego użytkowników, w tym własny. Bo niby w jakim celu wykupiono amigowe patenty, skoro ich się nie wykorzystuje?
    - Widzę tutaj dziwniejszą rzecz - dowiadujemy się od szefa znanego serwisu informacyjnego. - Dlaczego Amiga Inc. nie udostępni kodu do starego systemu, który jest jej niepotrzebny i od którego się odcina? Może jest jednak trochę prawdy w plotkach, które mówią o zaginięciu dokumentacji do systemu podczas jednej ze zmian szefostwa Amigi?
    Skrajne postawy prezentują amigowe media. Ogół czasopism i serwisów informacyjnych z olbrzymim entuzjazmem podchodzi do kolejnych niedotrzymywanych obietnic i nierealizowanych projektów. W sytuacjach kryzysowych nie ma nawet czasu na słowa krytyki, gdyż Amiga przechodzi w ręce nowych ludzi. Kolejne obietnice, ponowna szansa na rozwój i wgryzienie się w zmonopolizowany rynek systemów. A może po prostu nie wypada martwić czytelników tym, że jest źle? Tym bardziej że z doświadczenia wiemy, iż amigowcy nie lubią być martwieni i wolą czytać o tym, że wszystko jest na dobrej drodze. Nie ma się też czemu dziwić - od czasu do czasu dostaniemy plakat z logo Amigi, ami-zapałki, ami-kolę i płytę z hymnem Amigi "ku pokrzepieniu serc".
    - Wydaje nam się, że ktoś o nas jednak pamięta - słyszymy z ust jednego z programistów - a to zwykły ruch marketingowy, mający nas utrzymywać w błogim stanie tak, jak ogrodnik podtrzymuje przy życiu warzywa.

ALTERNATYWNY MORPHOS

    Istnieje jednak szansa na to, że pojawi się alternatywa dla projektu Amiga Inc. Konkurencyjny system nazywa się MorphOS, a jego najważniejszą zaletą jest to, że wspiera klasyczną linię Amigi. MorphOS ma być dotychczasowym OS-em przepisanym na procesory PPC, czyli tym, na co wszyscy od lat czekają.
    Mimo że autorzy MorphOSa robią wszystko praktycznie od podstaw, ukazała się już wersja beta tego systemu. Jego autorami są znane w amigowym środowisku osoby, odpowiedzialne za powstanie takich projektów, jak MUI, Cybergraphics, RTG czy karty z procesorami PPC. MorphOS ma być w pełni kompatybilny z dotychczasowym oprogramowaniem, a fakt iż pracują nad nim eksperci od obecnego systemu i sprzętowej struktury komputera brzmi obiecująco.
    MorphOS zdobywa jednak uznanie bardzo powoli. Bardziej przekonani do niego są programiści niż zwykli użytkownicy. - Jeżeli nikt mnie nie uprzedzi, zamierzam zrobić wersję cnetdevice pod MorphOSa - mówi Harry Sintonen, jednocześnie nie zgadzając się z tezą, że projekt Amiga Inc. zabierze nam programistów. - Wielu ludzi czeka na MorphOSa, wielu osobom nie podoba się idea nowego systemu autorstwa Amiga Inc., a ja jestem jedną z nich - dodaje. Uzupełnia go stojący za MorphOSem Ralph Schmidt. - To co Amiga Inc. zamierza zrobić nie ma nic wspólnego z dotychczasową Amigą - twierdzi. - Znam wielu przeciwników ich projektu, ale czy MorphOS będzie stanowił konkurencję dowiemy się gdy zostanie wydany.
    - Pojawienie się MorphOSa wywoła niezłe zamieszanie - mówi Sintonen. - Wreszcie pojawi się prawdziwy OS dla PPC, który w przeciwieństwie do nowej "Amigi" będzie kompatybilny z obecnym oprogramowaniem.

PODSUMOWANIE

    Główni przedstawiciele Amiga Inc. to Bill McEwan i Petro Tyschtschenko. Wielu naszych rozmówców dziwił fakt, że wymienione osoby są kreowane na zagorzałych fanów Amigi. Co jakiś czas przeczytamy list otwarty lub wypowiedź ich autorstwa, z której jak zwykle wynika, że sprawy mają się dobrze i o nic nie trzeba się martwić. Nikt jednak nie zwraca uwagi na to, że Tyschtschenko nawet nie posiada Amigi, a o amigowym systemie wie tylko tyle, że jest funkcjonalny. Podobnie McEwan, określający główną zaletę Amigi jako "look&feel", dając początek obecnie najpopularniejszemu sloganowi. Słysząc po raz kolejny "look&feel" automatycznie zapominamy o tym, że McEwan jest zwykłym ex pracownikiem i udziałowcem firmy Gateway, nie mającej z Amigą nic wspólnego - człowiekiem, który nigdy wcześniej nie widział Amigi na oczy, a co więcej - nie posiada i nie korzysta z niej nawet dziś.
    Od osób które gościły w siedzibie Amiga Inc. dowiedzieliśmy się, że nie ma tam ani jednej Amigi. Z firmą współpracuje co prawda kilku amigowców, ale wykonują oni zlecone im zadania we własnych domach. - Gdy potrzebna jest Amiga do prezentacji na przykład podczas targów, pożyczana jest od jednego ze współpracowników - dowiadujemy się od anonimowego rozmówcy.
    - Mam nadzieję, że Amiga Inc. upadnie i przekaże prawa do patentów innej firmie - słyszymy z ust amigowca, dzielącego się swoją opinią na jednej z grup newsowych. - Tak, spokojnie może przejąć je ktoś inny, gdyż gorzej już być nie może - wtóruje mu kolega.
    Mimo zapewnień niektórych programistów, nowy system już zaczął dzielić użytkowników Amigi. Sprzedaż wielu tysięcy pakietów deweloperskich nie oznacza nic innego jak ubytek kilku tysięcy potencjalnych programistów - autorów tak bardzo potrzebnego na naszej platformie oprogramowania. Potwierdza nasze zdanie Dietmar Eilert. - Amiga SDK na pewno jest atrakcją tylko dla programistów, a nie zwykłych użytkowników - mówi autor GoldEDa.
    "Tak jak kolejni właściciele Amigi robili dla naszego komputera coraz mniej, tak Amiga Inc. nie tylko przestało robić cokolwiek, ale zaczęło szkodzić" - czytamy na polskiej liście dyskusyjnej.
    Amiga Inc. omija szerokim łukiem producentów sprzętu wspierającego klasyczną Amigę, podpisując umowy z firmami nie mającymi z Amigą nic wspólnego. Wielu zaczyna wątpić, czy nowy AmigaOS kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Brak kompatybilności ze starym oprogramowaniem powoli zaczyna być tematem dyskusji coraz większych grup użytkowników. Nikomu nie podoba się, że emulacja "starego" systemu ma się ewentualnie odbywać na odpowiedniku UAE, który już teraz można uruchomić pod Windowsem z nienajlepszym skutkiem, a co nie jest nawet gwarantowane przez twórców nowego systemu.
    - Amiga Inc. nieźle już zarobiła na sprzedaży SDK, zabezpieczyła się więc podobnie jak my zrobiliśmy to z systemem OS 3.5 - mówi pracownik firmy Gateway, jednocześnie prosząc o anonimowość. - Sam system również będzie drogi, więc nawet gdy zainteresowanie nim będzie znikome i trzeba będzie zwinąć interes, firma i tak wyjdzie na swoje.
    W lipcu ubiegłego roku firma Amiga Inc. rozpoczęła sprzedaż gotowych maszyn deweloperskich. Są to pecety z zainstalowanym pakietem SDK, a całość zestawu nosi nazwę d'Amiga. Można je dostać w wielu punktach sprzedaży, których właściciele podpisali z firmą stosowne umowy. - Było pewne, że tak się stanie - informuje pracownik Gateway'a. - Teraz mają dodatkowe źródło dochodu i mogą z czystym sumieniem sprzedawać pecety z logo "Amiga".
     Zwykłym użytkownikom pozostaje jedynie czekać na rozwój wydarzeń i dopingować twórców MorphOSa, bo z pewnością jego pełna wersja ukaże się wcześniej niż Amiga Inc. przeportuje swoje dzieło na procesor PPC. Sama Amiga Inc. trochę zmądrzała, decydując się na wydanie kolejnego rozwinięcia obecnego systemu o numerze 3.9, będącego poszerzoną zbieraniną programów i programików. Postawiła jednak warunek - wesprze klasyczną linię Amigi w postaci AmigaOS przepisanego na PPC jeśli OS3.9 sprzeda się w trzykrotnie większej liczbie egzemplarzy niż OS3.5, co według obserwatorów jest po prostu niemożliwe.

Sławomir Wilk

 Do góry