Amiga Minus 1/2001 - Niekomercyjny Magazyn Użytkowników Komputerów Amiga
  Wydanie internetowe Nr 1, Marzec 2001  

 Okładka
 Przełamując schematy
 Prawa autorskie
 Stopka redakcyjna

 Amiga Inc. zabija Amigę?
 Amiga Inc. w ocenie Polaków

 Jay Miner, ojciec Amigi
 Amiga w Gazecie Wyborczej
 Opinie
 Zamiast narzekać na piractwo

 Lato, lato...
 Amiga-fiction

 Urban Mueller
 Marcel Beck

 Pirackie oprogramowanie
 Ile za oryginalny program?
 Jakie programy do Internetu?
 Zdania o firmie Elbox

 Gwóźdź do trumny
 Dobra robota
 Najlepsi na scenie

 ZShell - z Unixa na Amigę

 Świat gier tekstowych
 Wojny rdzeniowe
 HArbiter


"Gazeta Wyborcza" od lat wiedzie prym wśród ogólnopolskich dzienników. Ilość wkładek, lokalnych i okolicznościowych wydań jest porównywalna z największymi tytułami prasy zagranicznej. Wśród dodatków Wyborczej ukazują się takie pozycje, jak "Komputer" czy "Biuro". Niejednokrotnie pada tam słowo Amiga.

    Pierwszy artykuł dotyczący Amigi ukazał się w Wyborczej w marcu 1993 roku. Tekst zatytułowany "Commodore - nie tylko komputery domowe" opisywał historię firmy Commodore oraz jej plany na najbliższą przyszłość. Pisano m.in. o tym, że "od października 1991 firma ma przedstawicielstwo w Polsce, na razie jedyne w krajach postkomunistycznych". Przedstawiono także fragment listy referencyjnej, według której komputery Amiga używane są w stacji NBC, firmie Lucasfilms Grafic, Disney World oraz ponad ośmiuset stacjach telewizji kablowej. "Commodore produkuje także komputery mulimedialne", czytamy dalej. "Jednym z nich jest Amiga CDTV".
    Artykuł rozpoczął serię cotygodniowych informacji o planach Commodore. Dokładnie tydzień później opublikowano dosyć szczegółowy opis konstrukcyjny Amigi 1200 oraz charakterystykę możliwości tego modelu. Spośród dodatkowego osprzętu zapowiedziano kartę muzyczną do Amigi, która "jest już gotowa, popularnie zwana 16/16, czyli wyposażona w 16 niezależnych kanałów 16-bitowych, jednak trwają prace nad jej optymalizacją". Kolejny tydzień przyniósł artykuł o tworzeniu muzyki na Amidze, wzbogacony o listę oprogramowania potrzebnego dla muzyków, w tym Music-X, Protrackera i Audiomastera.
    Miesiąc później Wyborcza wydrukowała obszerny artykuł Marka Pampucha, zatytułowany "To nie wizja... to digitizer i genlocki". Tekst w dość umiejętny sposób opisywał rolę komputerów w stacjach telewizyjnych, umieszczając w ścisłej czołówce komputer Amiga. "W studiu na Woronicza pracuje, jako komputery uzupełniające, około 15 Amig", pisze Pampuch, "telewizje prywatne i kablowe także w zdecydowanej większości korzystają z Amig - głównie 500 i 2000". O ile dominację komputerów w przemyśle telewizyjnym opisano znośnie, same zalety Amigi potraktowano z lekką przesadą i brakiem umiejętności ich zamaskowania. "Dysponując wyłącznie Amigą 500 z 1 MB pamięci i programem CineMorph możesz sam przekształcić np. znajomych w dowolną postać". Z kolei w innym miejscu dowiadujemy się, że praktycznie wszystkie komputerowe efekty telewizyjne "można uzyskać na Amidze 500 wyposażonej w 2 MB pamięci, genlock, digitizer i sampler". Oczywiście można i na pececie, ale "będzie to masochizm, zwłaszcza przy animacji".
    Następnie Amiga przewijała się na łamach Wyborczej w różnych formach, czy to cenników z giełd komputerowych, czy ankiet przeprowadzanych wśród posiadaczy komputerów. Pojawiły się krótkie opisy programów typu "English Teacher" czy "MiAmigaFile", ukrytych pod płaszczykiem wczesnych multimediów i prowadzenia profesjonalnego biura. W międzyczasie opisano historię pewnej pani z Warszawy, której firma Plus nie chciała w ramach rękojmi naprawić zepsutej Amigi 500. "Anna G. zwróciła się do Państwowej Inspekcji Handlowej. Po wizycie inspektorów w sklepie, jego kierownik oświadczył, że naprawa zostanie dokonana bezpłatnie i zaprosił klientkę do odebrania sprzętu".
    Rok 1994 otworzył w Wyborczej dyskusję na temat przydatności komputera dla dziecka. Pozytywnie oceniano cechy Amigi oraz walory dostępnego wówczas oprogramowania edukacyjnego. "Zaletą Amig w porównaniu z komputerami klasy PC jest to, że są przeciętnie o kilkanaście milionów tańsze od tych ostatnich. Mają wystarczające - jak na potrzeby domowe - możliwości graficzne i wydają dobrej jakości dźwięk", czytamy w jednym z wakacyjnych numerów. "Program do peceta będzie nas kosztował wielokrotnie więcej niż w przypadku Amigi. To wydatek od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych."
    Scenowych entuzjastów zainteresuje pewnie wzmianka o party w Poznaniu "dla użytkowników Commodore i PC" (Gazeta Wielkopolska, 7 lipca 1994 roku). "Awanturę wywołali urażeni użytkownicy Amigi, których nie zaproszono na party". Wiadomość kończy relacja kierownika lokalu w którym odbywała się impreza. "Na miejscu zobaczyłem zdewastowane pianino i setki potłuczonych butelek po alkoholu. Ponieważ organizatorzy nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa i porządku podczas spotkania, zdecydowałem się zamknąć imprezę".
    Poza tematyką scenową opisywano nowinki komputerowe związane z Amigą, pochodzące z zagranicznych serwisów informacyjnych. Przykładem niech będzie artykuł "Wirtualna Amiga" z 26 września 1994, w którym czytamy o tym, że "za jedyne 3500 dolarów firma Megagem chce zaoferować posiadaczom dwóch Amig komplet sprzętu umożliwiającego przeniesienie się do świata wirtualnej rzeczywistości". Zestaw miał składać się z interfejsu, oprogramowania i kasku. "Dwa komputery są niezbędne do osiągnięcia efektu trójwymiarowej przestrzeni. Każda z maszyn odpowiada za obraz tworzony dla jednego oka". Według autorów informacji, można na tym uruchomić wszystkie gry, jednak "pełen efekt otrzymamy dopiero wtedy, gdy powstaną specjalne programy virtual reality".
    W 1995 roku dziennikarze Wyborczej opisywali Amigę pod kątem kolejnych zmian właściciela komputera. O firmie Escom pisano, iż jej celem jest "integracja technologii PC z Amigą, produkcja kart PC z procesorem Pentium rozszerzających możliwości Amigi oraz kart pozwalających na wykorzystywanie oprogramowanie Amigi na pecetach". Z innego artykułu dowiadujemy się, że "Escom z dostawcy komputerów przemienia się w koncern multimedialny", którego zamiarem jest dostarczenie społeczeństwu interaktywnej telewizji, domowej bankowości oraz zakupów przez komputer. "Do tych zastosowań doskonale nadaje się Amiga, przewyższająca pecety oparte o technologię Intela", mówi Manfred Schmitt z zarządu Escomu.
    W 1998 roku Wojciech Orliński przybliżył czytelnikom działanie kart PPC oraz BVision, a w 1999 zapowiedziano nowy model Amigi, którego system miał opierać się na Linuxie.
    W pierwszej połowie roku 2000 pojawiło się kilka informacji odnośnie losów Amigi i planów jej obecnego właściciela, firmy Amiga Inc. Ostatnia wzmianka, zatytułowana "Kolejna zapowiedź odmłodzenia Amigi", przytacza słowa Fleccy Mossa, jednego z szefów firmy. Odpowiada on na pytanie "czym jest Amiga". "Amiga to wygląd i subiektywne odczucie użytkownika" - czytamy wypowiedź kończącą artykuł o wyrzuconych z Gatewaya "fanatykach", którzy odkupili prawa do Amigi zakładając Amiga Inc.
    Do dziś Wyborcza opublikowała ponad sto opracowań skupionych wokół tematyki amigowej. Obok czasopism amigowych jest to dosyć miarodajne źródło aktualności związanych z naszym komputerem. I chociaż czasem trąca lekkim fanatyzmem, miło jest wiedzieć, że największy polski dziennik potrafi usatysfakcjonować nawet najwęższą grupę odbiorców, od czego odżegnują się dziesiątki polskich miesięczników o tematyce typowo komputerowej.

Sławomir Wilk

 Do góry