Spis treści
PLUSY I MINUSY

      Od wydania pierwszego numeru "Amiga Minus" upłynęły trzy długie miesiące. W międzyczasie mikroświat Amigi nawiedziło sporo ciekawych wydarzeń. Zakończono prace nad polską i zdecydowanie najtańszą kartą muzyczną o nazwie Martina oraz pojawił się Prometeusz - kolejny interfejs PCI. Wymiernie ważnym wydarzeniem jest pojawienie się karty G-Rex - trzeciego już mostka PCI, stanowiącego konkurencję dla Mediatora i Prometeusza, kart rodzimej produkcji. Niestety, o G-Reksie będziemy mogli tylko pomarzyć, gdyż dwie jedyne firmy będące w stanie sprowadzić G-Reksa do Polski prowadzą sprzedaż własnych, konkurencyjnych slotów. Poza tym firmy te są obecnie zajęte zaciekłą walką na oświadczenia prasowe, których podstawą jest domniemana kradzież tajemnic technologicznych oraz sterowników. Na koniec pozostała firma Amiga Inc., która zadeklarowała rychłe wydanie nowej Amigi w postaci płyty AmigaOne wraz z nowym systemem 4.0, który tak naprawdę ma być wersją przejściową dla systemu 4.2 - zwiastuna AmigaOS 5.0. Aby zbalansować te napawające optymizmem wieści, wydawnictwo CGS zakończyło wydawanie czasopisma "Amiga Computer Studio". W ten sposób użytkownikom Amigi pozostał "eXec", którego ostatni numer ukazał się blisko sześciu miesięcy temu. Oby nie był to numer definitywnie ostatni.
      Pierwszy numer "Amiga Minus" wywołał pewne zamieszanie. Do plusów należy fakt, iż otrzymaliśmy wiele listów od samych czytelników. Co ciekawe, skontaktowali się z nami byli użytkownicy Amigi, zdziwieni, że nasz komputer jeszcze istnieje. Spore zamieszanie wywołaliśmy wśród autorów serwisów internetowych o tematyce pecetowej, według których Amiga to takie ośmiobitowe Atari, z tym że o innej nazwie. Poszerzyliśmy ich wiedzę na temat współczesnych komputerów o nowy rozdział.
      Ale są i minusy. Usłyszeliśmy sporo cierpkich słów od osób, dla których amigowy magazyn to wyłącznie opisywanie programów, recenzowanie gier i testowanie sprzętu, słowem to, czego u nas nie ma. Wielu było zdziwionych, że magazyn z założenia publicystyczny zajmuje się... publicystyką! Przy okazji wyszło na jaw, że głównym zajęciem redaktora naczelnego pewnego amigowego czasopisma jest wieszanie psów na szyi konkurencji. Możliwe że jest to wynik amigowej tradycji, która nakazuje mieszać z błotem wszystkich naokoło w myśl zasady "my jesteśmy najlepsi".
      Magazyn "Amiga Minus" został również zauważony przez firmę Amiga Inc. Sześć godzin po wydaniu pierwszego numeru i reklamie w zagranicznych serwisach napisał do nas sam Randall Hughes, wiceszef Amiga Inc. W dość krótkim liście stwierdził, że ma gdzieś nasz magazyn i zagroził zamknięciem strony. Bynajmniej nie chodziło o wykorzystanie wyrazu "Amiga" w tytule bez pozwolenia Amiga Inc., lecz o "Minus", który w zestawieniu z "Amigą" brzmi ponoć nieładnie i godzi w wizerunek firmy. Kilka dni później, po naszych wyjaśnieniach, "Minus" przestał wyglądać nieładnie i działać na czyjąkolwiek niekorzyść.
      Dzięki rezygnacji z wersji papierowej dotarliśmy do naprawdę dużego grona czytelników. Trudno więc zgodzić się z tezą, że podejmując tą decyzję popełniliśmy jakikolwiek błąd. Wręcz przeciwnie - zamiast tracić czas na wycieczki do drukarni, adresowanie kopert, naklejanie znaczków i wysyłanie egzemplarzy "Amiga Minus" do ogółu pięciuset czytelników którzy zechcą nas kupić, mamy czas na zajęcie się czymś o wiele ciekawszym i ważniejszym - pisaniem artykułów. A czytelnicy, których jest kilka razy więcej, zamiast wchodzić na naszą stronę by złożyć zamówienie, mogą bezpłatnie przeczytać najnowszy numer naszego magazynu.
      Wraz z pojawieniem się numeru drugiego przestaliśmy być magazynem niekomercyjnym. Bynajmniej nie oznacza to, że w jakikolwiek sposób zarabiamy na wydawaniu magazynu. Zdobyliśmy jednak sponsora, który obiecał znalezienie reklamodawców. Być może następny numer "Amiga Minus" zacznie przynosić zyski, co pozwoli na ufundowanie honorariów autorskich i zainwestowanie w dalszy rozwój magazynu.
      Aby zadowolić naprawdę wszystkich, w bieżącym numerze dołożyliśmy dział dla programistów. Zdobyliśmy również do recenzji dwa produkty, mianowicie książkę "Amiga na infostradzie" i album muzyczny "Dzień". Wymienione pozycje to jednocześnie nagrody w konkursach bieżącego numeru. A poza tym publicystyka, publicystyka i jeszcze raz publicystyka. Tak jak obiecywaliśmy.

Sławomir Wilk
Spis treści