Spis treści
COMMODORE ZA CZASÓW JACKA TRAMIELA

Firma Commodore jest zwykle kojarzona z dwoma komputerami: C64 i Amigą. Ale tylko nieliczni wiedzą o powiązaniach Commodore z Atari i o roli, jaką odegrał w historii Amigi utożsamiany z firmą Atari Jack Tramiel - szef Atari w późniejszym etapie rozwoju firmy i założyciel Commodore, który na dodatek był Polakiem.

      Jack Tramiel urodził się w 1928 roku w Łodzi i tam się wychowywał. Trudno ustalić jego prawdziwe polskie nazwisko, gdyż różne źródła podają różne informacje. Jednym razem nazywa się on Jacek Trzmiel, innym razem Idek Tramielski ze wskazaniem na żydowskie pochodzenie. Okres wojen ma w zwyczaju zmieniać losy ludzkie i tak było w przypadku Jacka Tramiela, który jako kilkunastoletni chłopak trafił na rampę selekcyjną w Oświęcimiu, skąd skierowano go do obozu pracy. Wraz z końcem wojny Tramiel wyemigrował do Stanów Zjednoczonych gdzie z braku perspektyw zaciągnął się do wojska. Służba w armii okazała się być zwrotnym momentem w jego życiu - tam połknął technologicznego bakcyla, zdobywając dyplom konserwatora maszyn do pisania.
      Po zakończeniu służby wojskowej, Tramiel pracuje dorywczo, chwytając się różnych zawodów. Wreszcie po blisko czterech latach, w 1953 roku, otwiera w nowojorskim Bronksie serwis i punkt sprzedaży maszyn biurowych. Interes otwiera umowa, na mocy której Tramiel odkupuje od administracji ONZ dwieście zużytych maszyn do pisania. W międzyczasie zakłada rodzinę, którą utrzymuje dorabiając jako taksówkarz.
      Z czasem umiejętności Tramiela poszerzają się o wczesną elektronikę półprzewodnikową. Jako samouk z doświadczeniem i dyplomem konserwatora maszyn do pisania przenosi się dwa lata później z rodziną do Kanady, gdzie w 1962 roku zakłada spółkę akcyjną Commodore. Jej celem jest projektowanie i produkcja arytmometrów, czyli wczesnych elektronicznych czy raczej elektrycznych liczydeł.
      Przez następne 10 lat firma rozwija się, a jej pracownicy zdobywają doświadczenie. Ich umiejętności przechodzą chrzest podczas rozpoczynającej się w Stanach Zjednoczonych ery podręcznych kalkulatorów i dziesiątek firm próbujących wejść na rynek, ustanawiając własny standard. Z wojny na wspomagane elektroniką podręczne liczydła wychodzi zwycięsko firma Texas Instruments. Commodore utrzymuje się jednak przy życiu, otwierając w RFN swoją pierwszą fabrykę, a tym samym kierując swoje zainteresowanie w stronę rynku europejskiego. Duże znaczenie na progu nowego etapu firmy ma fakt wykupienia przez Commodore małej pensylwańskiej wytwórni półprzewodników MOS Technology. Wraz z wytwórnią na konto Commodore przechodzi procesor 6502, a firma pozyskuje genialnego elektronika Charlesa Peddle'a, który w 1976 na bazie 6502 buduje pierwszy osobisty komputer - PET.
      PET (Personal Electronic Translator) okazuje się być hitem na miarę C64 zbliżającej się dekady. Komputer miał postać zintegrowanego w jednej obudowie monitora, magnetofonu kasetowego jako nośnika danych, klawiatury i płyty z procesorem 6502. PET był składakiem: monitor wymontowano z telewizora Zenith, a mechanizm kasetowy z magnetofonu Sanyo. Nie przeszkodziło to PET-owi w sukcesie, jaki rozpoczął się z dniem prezentacji komputera na Wystawie Elektroniki Użytkowej w Chicago w 1977 roku, a następnie na europejskich targach w Hanoverze.
      Akcje Commodore idą w górę, firma przenosi główną siedzibę do Kalifornii i uruchamia fabryki w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Hongkongu. Kontynuacją sukcesu PET-a ma być kolejny komputer, tym razem z kolorową grafiką, lepszym dźwiękiem i z podziałem na peryferia, a do tego w cenie 300 dolarów za sztukę. Jack Tramiel otwiera projekt w kwietniu 1980 roku, dając swoim elektronikom dwa i pół miesiąca na uporanie się z zadaniem. Dokładnie dwa miesiące później, na kolejnej edycji tej samej wystawy w Chicago, firma Commodore prezentuje prototyp komputera VIC-20, starszego brata znanego wszystkim C64, wyprodukowanego w 1982 roku. Wraz z pojawieniem się VIC-a i spadkiem jego ceny do 100 dolarów za sztukę, strach pada na konkurencję, której największym przedstawicielem jest Apple. Amerykańska firma ze Stevem Wozniakiem na czele nie skłania się jednak ku produkcji konkurencyjnych i tanich komputerów domowych, pozostając przy produkcji maszyn drogich, ale wydajniejszych i bardziej profesjonalnych. Tymczasem Commodore jako pierwszy producent komputerów odnotowuje obroty rzędu miliarda dolarów, a miliony C64 trafiają do użytkowników na całym świecie.
      Następuje kryzys na rynku komputerów, wiele firm nie wytrzymuje konkurencji i ogłasza upadłość. Te które jeszcze się trzymają wykupują upadłą konkurencję, Atari traci miliard dolarów na wojnie na komputery domowe, a IBM rośnie w siłę, głównie dzięki marce i dobrym posunięciom marketingowym.
      Firma Commodore była od wewnątrz zdominowana przez Jacka Tramiela, którego postrzegano jako autokratę, człowieka nie znoszącego sprzeciwu i ustalającego twarde zasady. Praca w Commodore nie jest lekkim kawałkiem chleba. Od pracowników wymaga się pełnego zaangażowania, a jakiekolwiek przejawy niesubordynacji kończą się wymówieniami. Jack Tramiel osobiście angażuje się we wszystkie dziedziny funkcjonowania firmy, od projektowania podzespołów po tworzenie plakatów reklamowych. Tramiel zaczyna przypominać Jaya Minera - oddany sprawie, zaskakujący pomysłami i gwałtownością, ekstrawagancki. Ale posunięciom firmy zaczyna towarzyszyć ryzyko. Tramiel był zwolennikiem rozdziału zagadnień handlu i produkcji, twierdząc że najpierw należy się skupić na projektowaniu, a dopiero w następnej kolejności zastanowić się, jak opracowane urządzenie wyprodukować po korzystnej cenie, dając zarobić nie tylko sobie, ale i pośrednikom, hurtowniom oraz innym jednostkom ogólnoświatowej sieci handlowej Commodore.
      Takie podejście do prowadzenia firmy powoli zaczyna być solą w oku udziałowców Commodore. Jako pierwszy wyraża sprzeciw nieprofesjonalnemu zarządzaniu Kanadyjczyk Irwing Gould, główny akcjonariusz firmy. W przeciągu kilku miesięcy Tramiel traci pozycję lidera w Commodore, zdobywając nieformalnych wrogów wśród akcjonariuszy. Ostatnim etapem jest nieudana próba posadzenia na fotelu szefa rady nadzorczej Commodore syna Jacka Tramiela - Sama. Tramiel podejmuje jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu i definitywnie zrywa z Commodore.
      Na tym jednak nie koniec. Tramiel zbiera pieniądze, sprzedaje akcje i dogaduje się z dogorywającą firmą Atari. Po roku zabiegów przejmuje jej dowodzenie w 1984 roku, obsadzając swoimi synami najbardziej wpływowe stanowiska firmy: Sam zostaje przewodniczącym rady nadzorczej, Gary jako szef działu marketingowego otrzymuje zadanie wyegzekwowania od dłużników Atari 300 mln dolarów, a Leonard obejmuje pieczę nad produkcją oprogramowania. Spora grupa lojalnych pracowników Commodore przechodzi za Tramielem do Atari, tworząc odbudowaną potęgę.
      W ten sposób Atari podnosi się na nogi, zastępując ośmiobitową serię Atari XL/XE komputerami o klasę lepszymi. Pojawia się Atari 520 ST, otwierając nową erę komputerów szesnastobitowych, wykorzystywanych nie tylko do zastosowań domowych, ale i profesjonalnych, wpędzając tym samym firmę Apple Steve'a Wozniaka w kolejne kompleksy i okres przygotowań do kolejnej wojny na komputery. Wkrótce pierwsze modele Atari ST pojawiają się w polskich Peweksach, a miejsce Tramiela w Commodore zajmuje przejęty razem z Hi Toro Jay Miner, odpowiadający z lekkim poślizgiem na serię ST pierwszymi modelami Amigi.
      Jak pokazał czas, Jay Miner dał w postaci Amigi największy atut firmie Commodore, która w finale wyprzedziła Atari, spychając serię ST na dalszy plan. Świat zachwyca się Amigą, ale nic nie trwa wiecznie. Wraz z Atari znika z rynku Commodore, a pustkę powstałą po obu firmach wypełniają komentarze użytkowników oraz media, wytykające firmom błędy, jakie przyczyniły się do ich upadku.
      Jack Tramiel przeżył Jaya Minera. Jako dwaj popularni ojcowie współczesnych komputerów uścisnęli sobie kilkakrotnie dłoń podczas oficjalnych prezentacji swoich produktów. Tak jak i Miner doceniał wartość komputerów z serii ST, tak Tramiel widział w Amidze potęgę, wielokrotnie wyrażając swoje uznanie dla zalet tego komputera, do powstania którego przyczynił się pośrednio, ale w olbrzymim stopniu.
      Dziś jako 73-letni senior licznej rodziny, Jack Tramiel mieszka w Stanach Zjednoczonych. Z kilku posiadanych przez niego rezydencji najbardziej ceni sobie tą najstarszą, zlokalizowaną w Newadzie nad jeziorem Tahoe, która od początku towarzyszyła mu w zmaganiach z Commodore, a później Atari. Podobno w tym właśnie domu po dziś dzień jada się polskie potrawy. Współpracownik Tramiela, Michael S. Tomczyk, autor pierwszej biografii założyciela Commodore, wspomina pierwszą przeprowadzoną z nim rozmowę, inicjującą ich współpracę w Commodore. "Tomczyk to polskie nazwisko" - rozpoczął Tramiel, "Ja też jestem Polakiem".

Sławomir Wilk
Spis treści