Spis treści
ZASYPAŁO DROGĘ, AMIGI NIE BĘDZIE

      Z dnia na dzień stajemy się coraz bardziej elitarną grupą posiadaczy komputerów. Aby korzystać z tanich kart PCI musimy kupić interfejs za tysiąc złotych. Nie pomaga fakt, że pierwszy w świecie mostek PCI dla Amigi - Mediator - doczekał się konkurencji w postaci dwóch nowych kart: G-Rexa oraz Prometeusza. Ceny nie spadają, a wręcz przeciwnie - rosną. Cena porządnej karty procesorowej, przyspieszającej pracę Amigi do stopnia zadowalającego zwolennika odtwarzania mpegów, grania w ogół kilku gier 3D i obróbki grafiki, tudzież animacji, zaczyna się od półtora tysiąca złotych. Dwa razy więcej przyjdzie wyłożyć na zapowiadane karty z procesorami G3 i G4. Samo podłączenie pecetowej myszy kosztuje sto złotych, bo tyle jest wart odpowiedni interfejs.
      Bariery architektoniczne Amigi może przełamać jedynie nowa płyta "główna" z nowszymi rozwiązaniami, takimi jak chociażby szybsza obsługa pamięci innej niż SIMM, popularne i w pełni oprogramowane złącza rozbudowy (rozpoczynając od PCI) oraz szybki procesor. Niestety, za nowym sercem Amigi podąża nowy system. Czy będzie to zapowiadany MorphOS, czy może AmigaOS 4.0, przyjdzie nam na to długo poczekać. W optymistycznej wersji zakończy się to jedną wielką fazą testów, ciągnącym się latami pisaniem sterowników i żmudnym przepisywaniem oprogramowania na nowe procesory. Jak twierdzą sami użytkownicy - i tak spóźnimy się z wyjściem na prostą. Dziś mamy PCI, w dodatku na etapie wczesnego raczkowania, podczas gdy świat zachwyca się AGP i USB. Rewolucyjne rozwiązania sprzętowe dla Amigi proponują co rusz to nowe firmy. Jak wiemy, jeden z tych projektów ma się ukazać w tym roku. Ale nie wzbudza to już entuzjazmu - słyszymy bowiem takie zapowiedzi od lat.
      A na razie kwitnie rynek przeróżnych rozszerzeń przestarzałej płyty amigowej, co kilkanaście miesięcy dając nam kolejną gwiazdkę z nieba, na przykład szybszą obsługę urządzeń IDE, wspomnianą możliwość podłączania myszek z kółkami czy korzystanie z kart graficznych w standardzie PCI, które jak na złość przestają być produkowane w momencie, kiedy my możemy je swobodnie podłączać. Na samym końcu drepczą firmy i osoby, które odpłatnie serwują tzw. tuning rozbudowanej płyty Amigi, polegający na przecinaniu ścieżek i dokładaniu napięcia tam, gdzie z powodu bujnego gąszczu płyt, kart, portów, slotów, przelotek, mostków i interfejsów napięcie nie dopływa. Na samej górze siedzi tymczasem kilku przedstawicieli amigowych firm, spędzając wolny czas na prowadzeniu kłótni o prawa do sterowników i licytacje na parametry własnych produktów, których oczywiście nie ma, gdyż ktoś "czegoś nie dowiózł", gdzieś "zabrakło pudełek" czy po prostu "zasypało drogę".
      A co ze statystycznym użytkownikiem? Czeka już niemal dziesięć lat na nową Amigę, pracując na sprzęcie o technologii sprzed dekady. Raz na kilka miesięcy uparcie przeżywa kolejne rozczarowanie, związane z niedotrzymaniem obietnicy przez znaną firmę, nagle stającą się firmą nieznaną i zapomnianą. W bieżącym roku rysują się kolejne obiecane produkty, których większość najprawdopodobniej nie ujrzy światła dziennego. Cieszmy się więc i czekajmy. Chociażby dlatego, że jesteśmy w tym naprawdę dobrzy i tylko to nam pozostało.

Sławomir Wilk
Spis treści