Amiga MinusEskarina
<<  Spis treści  >>
DZIELIMY LUDZI
Za czasów świętej pamięci "Magazynu Amiga" ukazał się w tym periodyku artykuł Piotra Bendyka, znanego szerzej jako Extend. Artykuł nosił tytuł jak wyżej. MA już nie istnieje, wiele też zmieniło się w amigowym światku od tego czasu. Pomyślałem sobie, że można by znowu zamieszać kijem w mrowisku i ponownie podzielić ludzi. Bo amigowcy uwielbiają szufladkowanie...

KATEGORIA PIERWSZA: MŁODY EKSTREMISTA-RULEZOWIEC

Osobnicy tego podgatunku rekrutują się najczęściej z młodzieży szkolnej lub studenckiej, która ma dużo czasu na działalność wywrotową, mnóstwo wigoru, werwy, zapasy hormonów i inne przymioty wieku młodego. Oczywiście, jak przy każdej segregacji, trudno ustrzec się wyjątków, czyli rulezowców nieco starszych, w przypadku których trudno mówić o grzechach młodości. Te przypadki pomińmy milczeniem, bo są oni niereformowalni i nadzieja że wyrosną ze swego stanu płonna bardzo nie jest.

Czym charakteryzuje się rulezowiec? Hałasem przede wszystkim. Czyni go co niemiara na IRC-u i listach dyskusyjnych. Z upodobaniem prowadzi również dyskusje o wyższości A nad B (niezależnie od stanu rzeczy, zależnie natomiast od własnych przekonań), używając często sformułowań w stylu "X jest 20000 razy lepsze od Y", "X jest żałosne, bo u mnie nie działa" lub "Y ssie, wiem co mówię, widziałem u kolegi". Rulezowcy lubują się również w długich i wyszukanych sygnaturkach mailowych (koniecznie z dokładną konfiguracją własnego sprzętu) oraz w popełnianiu błędów ortograficznych. Prawdziwy rulezowiec ma też wzorową dysortografię, dysleksję i nie zna języków obcych.

KATEGORIA DRUGA: AMI-REALISTA

Osobników tej maści trudno czasami dostrzec w amigowym światku. Trzymają się oni bowiem na uboczu, ustępując pola bardziej prężnym rulezowcom. Ami-realiści występują w dwóch odmianach: rozwojowej i wstecznej. Ci rozwojowi, pomimo wielu lat ciężkich kopów w tylnie części ciała, jakie rynek i firmy amigowe nam zaserwowały, wciąż żywią nadzieję na lepsze jutro. Do nich należy codzienne przeszukiwanie Internetu w poszukiwaniu zwiastunów dobrej nowiny, oni to cieszą się z każdej pre-beta wersji drobnego programiku i każdej, nawet najbardziej abstrakcyjnej zapowiedzi każdej amifirmy. Rozwojowy ami-realista obowiązkowo składa grosik do grosika w swojej śwince-skarbonce. Czasami jeszcze nie wie na co, ale wie już, że będzie to nowa Amiga. Kiedyś, w przyszłości, wkrótce...

Co innego ami-realista wsteczny. Taki na nic nie czeka, na nic nie zbiera pieniędzy. Zazwyczaj posiada Amigę w dość przyzwoitej konfiguracji i używa jej z lubością, prowokując czasami rulezowców i nostalgików, o których jeszcze będzie mowa. Czasami, bo ami-realista wsteczny ogólnie jest prawie niewidoczny w środowisku. Niektórzy twierdzą nawet, że tacy już wymarli.

KATEGORIA TRZECIA: NOSTALGIK

Z uwagi na wektor migracji, bardzo liczna grupa w dzisiejszym ami-światku. Są to zazwyczaj długoletni użytkownicy Amigi, którzy stracili już cierpliwość i nadzieję na lepsze czasy, przestając się interesować tym rodzajem sportu. Czasami mają oni jeszcze Amigi, ale zazwyczaj przykryte stosowną warstwą kurzu i smacznie śpiące w szafach i na strychach. Może będzie trzeba coś wnukom pokazać, pochwalić się co to dziadek za młodu zdziałał... Ponieważ jednak sprzęt zawodny, a strychy ciasne, nostalgicy sięgają częstokroć po emulatory Amigi. W celu wspomnień, oczywiście. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że atmosfera ami-piekiełka jednak przyciąga. Dlatego nostalgicy pojawiają się często wśród aktywnych ami-userów i podtrzymują stare znajomości, powodując u ekstremistów napady szału i toczenie piany. Charakterystyczne dla nostalgika zwroty to "dawniej tak nie było", "za moich czasów" i "kiedyś to były gry". Nostalgicy lubują się w długich wywodach o tym jak to Commodore (Escom, Amiga Inc., itp.) straciły szansę, dlaczego i kto za to odpowiada (masoni, cykliści?).

Koniec dzielenia. Dziwicie się zapewne, że tak niewiele można obecnie na ten temat powiedzieć. Cóż, środowisko małe, niezbyt skomplikowane, a i sens gdzieś zanika. Oczekiwaliście zapewne jakiegoś podtekstu, puenty wieńczącej wywód, może walorów edukacyjnych jak onegdaj w tekście Extenda - nieważny komputer, ważny człowiek. Czyżby? Pomyślcie przez chwilę - czy czytając ten tekst nie próbowaliście automatycznie przyrównać się do każdej z tych kategorii? Czy nie myśleliście "ja taki nie jestem" lub wręcz odwrotnie - identyfikowaliście się z którąś grupą? Ot, właśnie. Nawykowo lubimy dzielić ludzi i tak nam już zostanie.

I to właśnie należy przemyśleć, nie to gdzie narysować kreskę.

Grzegorz Juraszek
<<  Spis treści  >>