Amiga MinusEskarina
<<  Spis treści  >>
CHIMERA
Przyznaję, że z ogromną przyjemnością zabrałem się z odsłuchiwanie i recenzowanie Chimery. To płyta, której największą wadą jest fakt, iż Maxym zamieścił tam tylko 40 minut muzyki. Bo po jednorazowym wysłuchaniu całego materiału wciąż ma się pewien niedosyt. Osiem utworów to zdecydowanie za mało!

Płyta Chimera została przygotowana w formie musicdisku na CD. Oprócz ośmiu utworów w postaci ścieżek audio, można na niej znaleźć strony WWW poświęcone płycie, filmik AVI z intrem do płyty (i też niezłą muzyką) oraz, co ważne, źródłowe wersje utworów w formatach XM, MOD i DBM. Do płyty dołączono także menu (niestety, tylko pod Windows), za pomocą którego można wybrać utwór do odtworzenia oraz informacje (po polsku i angielsku) na temat powstawania Chimery.

Łatwo zauważyć, że materiał znajdujący się na płycie ma charakter przekrojowy i obejmuje utwory powstające w latach 1995-98. Układ utworów na płycie nie odpowiada datom ich powstania, a raczej stylom muzycznym; w pierwszej części płyty (do Shooting Star 3) dominują brzmienia elektroniczne, w dalszej - orkiestrowe. Każdy z utworów wchodzących w skład Chimery powstał na Amidze z użyciem programu DigiBooster Pro. Jedynie proces masteringu płyty wykonywany był na pececie.

SPACEMAN'S BODY

Znakomity, dynamiczny electro-pop. Dobrze przemyślana i niezbyt skomplikowana sekcja rytmiczna w tle nie zakłóca wyraźnych (syntetycznych) linii melodycznych i zmieniających się co chwila akompaniamentów. Do tego jako uzupełnienie znakomicie przygotowany vocoding, wręcz idealnie wkomponowany w melodię. Takie kawałki z przyjemnością słuchało się klika lat temu na party.

SHOOTING STAR

Coś co doskonale definiuje styl muzyczny Maxyma: spokojna, nieco mroczna elektronika wypełniona ciekawym tłem, praktycznie pozbawiona sekcji rytmicznej. Delikatna jak ambient, ale - w przeciwieństwie do ambientu - z dosyć wyraźnie zarysowaną melodią i rozwijającym się w trakcie trwania utworu motywem. Plus "zakłócacze", nieźle podkreślające melodię.

SHOOTING STAR - BEAUTY

Styl podobny do poprzedniego Shooting Star - nieco mroczna, spokojna elektronika, ale tym razem z bardziej zdecydowaną linią melodyczną i szeregiem vangelisowych brzmień. Do tego dochodzi niezbyt wyraźnie zarysowana rytmika i... vocoding. Podobnie jak Shooting Star i ten utwór w miarę upływu czasu rozwija się (zarówno w zakresie melodyki, jak i tła) - i to jak! Oczywiście takie kawałki nie nadają sie do słuchania na party, gdzie gawiedź chce skakać przy wybijającej rytm stopie. Ale Beauty jest naprawdę Beauty!

SHOOTING STAR 3

Tym razem totalnie minorowy nastrój, podkreślony przez brak rytmiki, acz rytmiczny dzięki akompaniamentowi. Szereg ślicznych syntetycznych brzmień (akompaniament), przebijających się ponad melodię i powoli narastająca dynamika. Świetne barwy brzmień. Utwór nie tak ciekawy jak dwie pierwsze części. Znakomicie rozwija się... ale dopiero tuż przed końcem.

BLURED REMEMBRANCE

Spore zaskoczenie - na wejściu dźwięk akompaniamentu na klasycznej gitarze daje w efekcie znacznie ostrzejszy brzmienio-nastrój niż trzy poprzednie utwory. Brzmienie akompaniamentu łagodzi linia melodyczna na dzwonkopodobnych brzmieniach i syntetycznych stringach. I nagle - uderzenie mocnego basu i solówka na gitarze (dosyć mroczna część utworu). Kolejne zaskoczenie to błyskawiczny powrót do delikatnego, swobodnego motywu z początku utworu, w którym na chwilę pojawia się gitara i znów - mieszanka orkiestrowych brzmień, gitarowych solówek, syntezy, mroku i rytmiki prowadzonej praktycznie akompaniamentami. No i trochę zbyt szybkie zakończenie.

BLURED REMEMBRANCE 2

Najdłuższy utwór na płycie (ponad 8 minut), podobnie jak większość kawałków, w minorowych, mrocznych nastrojach. Bazuje na orkiestrowych brzmieniach i pianinie prowadzącym melodię, które w dalszej części przechodzi do akompaniamentu na rzecz wiodącego french horna i niestety dosyć sztucznego chóru. Blured Remembrance 2 rozwija się przez blisko 3 minuty. Trochę brakuje w tym utworze pomysłu na dalszy ciąg, słychać pojawiające się i znikające motywy. Za to na dwie i pół minuty przed końcem robi się naprawdę ciekawie. Generalnie jest to najmniej udany kawałek na całej płycie.

BLURED REMEMBRANCE 3

Trzecia część Blured Remembrance niesie w sobie zdecydowanie ciekawszy zagrany na pianinie motyw, podkreślany akordami i grany na zmianę z krótką melodią prowadzoną przez flet. Blured Remembrance 3 utrzymany jest w mrocznym nastroju, podobnie jak większość utworów na płycie. Dzięki brzmieniom pianina ten kawałek jest wyjątkowo wyrazisty, z mocno rozbudowanym zakończeniem, wypełnionym orkiestrowymi brzmieniami.

MARGARET'S HYMN

Pamiętacie temat z Titanica? Ten utwór zaczyna się od bardzo podobnego, melodyjnego motywu na fletopodobnym brzmieniu plus orkiestrowe tło, dalej skrzypce, harfy, sporo muzycznego "szumu" i spodziewany powrót do pierwszego motywu, ale tym razem z mocno rozwiniętym akompaniamentem. Utwór powolny, ciekawy, ale zdecydowanie za krótki i niestety z nazbyt mocno podobnym motywem do tego z Titanica.

Ciekawe, kiedy będziemy mogli usłyszeć kolejną płytę Maxyma. Zainteresowanych opisywaną powyżej płytą odsyłam na stronę jej autora, znajdującą się pod adresem: http://mops.uci.agh.edu.pl/~mxm_crd/.

Bartłomiej Dramczyk
<<  Spis treści  >>